W Wielkiej Brytanii wchodzi w życie zakaz polowań z nagonką. Zwolennicy takiej zabawy rzucili się na "ten ostatni raz", a przeciwnicy towarzyszą im w tym pożegnaniu.
Ten, kto widział jak dżentelmeni zbierają się licznie, rozgrzewają przed wyruszeniem w pościg, jak udziela się to psom, które zaczynają dostawać szału, wyją i rwą się do biegu, nie widział jeszcze wszystkiego.
Kto widział potem, jak wszyscy przebiegają galopem przez okoliczne pola i łąki, za zniszczenie których zapłacą potem odszkodowanie (opłacają to dobrowolnie), nie widział jeszcze wszystkiego.
Wszystko jeszcze wygląda jak inne widowiska sportowe z dobrą zabawą. Można nawet dziwić się protestom, gdyż to naprawdę wygląda bardzo przyjemnie, można pomysleć, że chodzi o wesołą imprezę. Jednak prawdziwy film o takich polowaniach ma nieco makabryczne zakończenie. Otóż często lis jest szybszy i udaje mu się zbiec, a konkretnie czmychnąć do bezpiecznej nory. To jednak nie jest uznawane za imprezowiczów za czyste zagranie. Wszyscy przestają galopować, konie z jeźdźcami, psy i ich piesi opiekunowie kręcą się na małej przestrzeni nad lisia jamą. Wszyscy, i ludzie i psy są podekscytowani i zdenerwowani. Piesi przystępują do rozkopywania lisiej jamy. Zabezpieczają okolicę przed ucieczką lisa innym wyjściem. W pewnym momencie, a psy zdają się wyczuwać nadchodzącą chwilę, pod łopatami ukazuje się lis. Jeszcze raz rzuca się na oślep w tłum, ale nic z tego. Dopadają go rozjuszone psy, kilkanaście szczutych psów w tłoku rozszarpuje żywcem lisa ku uciesze widzów i wśród pisku, warczenia i wycia. Wszyscy pospołu zaczynają nasycać się udanym polowaniem, nikt ich nie przechtrzył.
Redakcja aniwet.pl zdaje sobie sprawę z tego, że od wieków człowiek wykorzystywał ptaki, psy, słonie i inne zwierzęta do pomocy przy polowaniu na inne gatunki. Polowanie z chartami czy sokołami odbywały się nawet na naszych ziemiach, w Polsce. Również polskie lisy nie są zupełnie bezpieczne w swoich norach, gdyż człowiek szkoli psy (norowce) penetrujące lisie jamy i wypłaszające go lub walczące z lisem pod ziemią. Tam stają jednak jeden na jednego. W sytuacji, gdy odbiera się zwierzęciu (tutaj lisowi) wszystkie, ale to wszystkie szanse na ujście z życiem nie jest "po sportowemu". Opisane zachowanie, i tylko takie mamy na mysli, jest bestialstwem współczesnego człowieka, a nie sportem, tradycją, myśliwstwem czy zabawą.